Na początek

Niektórzy z Was mogą mnie kojarzyć z muzyką. Faktycznie jest ona moją największą pasją. Oddałem się jej jak przydrożna, leśna świtezianka oddałaby się szejkowi za willę na Karaibach – czyli bardzo :). Tak bardzo, że od ciągłych koncertów, pracy w ciemnym studio, imprez i używek zrujnowałem sobie zdrowie. Dobiłem je poprzez nerwy napięte jak penis po wiadrze Viagry, po bataliach z realiami polskiego paszoł-biznesu. Kilka lat temu kiedy już chorowałem co miesiąc, po krótkiej depresji postanowiłem coś z tym zrobić. Wróciłem do sportu, który był moją pasją w epoce przedmuzycznej.

panoramaa garda

Nie rozumiem jednak podnoszenia ciężarów bez produkowania przynajmniej jakiegoś prądu dla dzieci w Etiopii, ani biegania w miejscu – to bardzo frustrujące zwłaszcza, że biegnie się zwykle do silikonowych cycków i kabrioletów wyświetlanych na tych ekranach – a niestety mało kto ostatecznie do nich dobiega.

Każdy ma coś co daje mu spokój i radość. Ja porzucam wszelkie problemy, troski i nadkreatywność tylko kiedy pędzę rowerem po skałach i skupiam się na tym by się nie zabić. Mózg ma do przeliczenia tyle kamyków, że nie jest w stanie kreować i to daje mi wytchnienie. Do tego obcowanie z najdoskonalszym artystą będącym mistrzem harmonii, proporcji i koloru – naturą.

przepastki 2

Od kilku lat kiedy mogę pakuję więc rower, mapy oraz gpsa i zwykle w samotności w akompaniamencie ulubionych bitów przemierzam głusze i odkrywam liczne szlaki i miejscówki. Poznaję nowe nawierzchnie, tereny i klimaty.
Nieraz kończy się to schodzeniem po drabinie z rowerem wśród przepaści, ale muszę przyznać, że to też ma swój urok. Każda wyprawa jest przygodą. Freeride polega na tym, że to ja wybieram szlaki i ścieżki.. a potem bywa różnie :). Dotyczy to także snowboardu.

decha przepasc

Ja i rower (lub deska) jak Dempsi i Mejkpis, jak Starsky i Hutch, jak aktorzy porno – raz ja na niej, raz ona na mnie (tu wolę odniesienie do deski :)

Od kilku lat planuję założyć tego bloga, aby zrobić dobry uczynek – podzielić się z Wami odkrytymi trasami, których znalezienie często wymaga ryzyka, poświęceń, czasu, cofania się ze ślepych zaułków oraz gleb na pułapkach. Pewnie będę niekonsekwentny ale mam nadzieje, że zmotywuję Was do przemierzenia ujawnionych traków co być może da Wam tak jak mi najpiękniejsze chwile życia. Jeśli jeździcie to wiecie o co chodzi.

surrealizm

WAŻNE
Pamiętajcie żeby mimo wszystko w nowych miejscach starać się korzystać z wypadów z autochtonami. Warto od tego zacząć i wesprzeć finansowo lokalnych riderów, którzy oferują wspólne tripy a czasem też własnym sumptem dbają o traki!

Powoli będę uzupełniał kolejne działy na ile mi czas pozwoli. Postaram się też dodawać jakoś gpsowe traki. Na zdrowie!

L.U.C